Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.
×zamknij
Korzystaj z serwisu jako: Dzięki temu otrzymasz treści dopasowane do Twoich potrzeb.
Zobacz również:
< powrót

Uchosonda (VI)

autor: Monika Pasiecznik

Tranzytem przez Belgię wraz z Moniką Pasiecznik

Światowe Dni Muzyki (World Music Days) organizowała w tym roku Belgia. Firmowana przez Międzynarodowe Towarzystwa Muzyki Współczesnej impreza odbyła się w różnych miastach Flandrii i Walonii. Otwarcie miało miejsce w Brukseli, następnie goście z całego świata przemieszczali się kolejno do Lowanium, Mons, Gandawy, Brugii i Antwerpii. Pomysł wydawał się znakomity – każde z miast przygotowało własny program muzyczny, podkreślający jego odrębność i miejscowe tradycje. Uświadamiał też, jak w małej Belgii kultura żyje poza centrum, jak ważną rolę w jej tworzeniu i stymulowaniu odgrywa prowincja.
 
Leuven

Ilustracja: materiały prasowe World Music Days 

Wybrałam się do Leuven na trzydniowy festiwal „Transit”, organizowany przez miejscowe środowisko muzykologów. W niewielkim, ale bajecznie pięknym miasteczku akademickim (w którym większość mieszkańców to studenci i pracownicy uniwersytetu) działa prężnie muzykolog Mark Delaere, autor wielu prac na temat muzyki XX wieku, w tym redaktor antologii pism, listów i rozmów Karela Goeyvaertsa. Jego festiwal ma opinię jednego z najciekawszych w Belgii.

Rzeczywiście, było w Leuven kilka niezapomnianych chwil, zwłaszcza spektakl Letter Piece Shili Anaraki (ur. 1976) z muzyką Matthew Shlomowitza (ur. 1975). Punktem wyjścia był tu alfabet; występujący w roli konferansjera Shlomowitz wychodził na proscenium, by opowiedzieć ciekawą historyjkę związaną z alfabetem. Na scenie tymczasem rozegrał się teatr muzyczny z udziałem reżyserki-tancerki (Anaraki) oraz trójki muzyków: Tommy Wessel (flety), Marka Knoppa (gitara elektryczna) i Adama de la Cour (syntezator). Gra światłem, abstrakcyjna choreografia niczym inspirowana hieroglifami, aktywna gra muzyków, którzy zmieniali nie tylko miejsca i instrumenty, ale też śpiewali i tańczyli, do tego absolutne minimum środków (żadnej scenografii, tylko instrumenty, pulpity z nutami i kilka reflektorów) – wszystko to pozwoliło stworzyć godzinny spektakl pełen napięcia, wizualnego piękna, ściśle wynikający z minimalistycznej, mocno popartowej muzyki Shlomowitza.

 

O ile koncertowe utwory młodego Australijczyka wykonywane w tym roku w Darmstadt przyprawiać mogły o irytację, o tyle w połączeniu z teatrem tworzyły zupełnie fantastyczną całość. Nie sposób odmówić Shlomowitzowi zręczności w grze elementami popkultury, zwłaszcza tej „artystycznie” przetworzonej, której symbolami są Andy Warhol i Philip Glass. Czy aby Letter Piece nie jest jakąś nową odsłoną Einstein on the Beach? Z pewnością niemała w tym zasługa Shili Anaraki, która tworzy teatr daleki od konwencjonalności, osadzony w dźwięku i geście, fenomenalnie operuje ciałem, przestrzenią i światłem. 


Monika Pasiecznik


 

 

drukuj pdf

zobacz również:

Uchosonda (VII) +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Różne przypadki Lutosławskiego według Moniki Pasiecznik. Nic tylko czytać!

Uchosonda (V) +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Monika Pasiecznik o dziwnym flecie, instrumencie który wygląda jakby ktoś go wyjął z obrazów Picassa