Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.
×zamknij
Korzystaj z serwisu jako: Dzięki temu otrzymasz treści dopasowane do Twoich potrzeb.
Zobacz również:
< powrót

Miasto jako gra planszowa

autor: Piotr Kowalczyk
temat: muzyka klasyczna, edukacja muzyczna

Rozmowa z duetem Dwie Ole projektującym dla nas muzyczną grę miejską Miasto Stereo

fot. Malwina Toczek / NInA

„Gry miejskie przeważnie robimy w historycznych częściach miasta lub też robimy gry dotyczące konkretnej wystawy czy wydarzenia. Tworząc taką grę miejską mamy dostępne wcześniej treści. Tutaj tak naprawdę musiałyśmy same te treści wymyślić, przypasować do miejsca, gdyż ono ich nie zawierało. To, że nadajemy mu kontekst i same tworzymy tę historię, jest fantastyczne”. Producentki Miasta Stereo opowiadają o projekcie. Start zabawy już 26 września!

MUZYKOTEKA SZKOLNA: Co to jest właściwie gra miejska i czy można w nią wygrać lub przegrać?

OLA TATARCZUK: Gra miejska nie różni się niczym od gry planszowej, tylko że w przypadku gry miejskiej planszą jest miasto. Są to gry polegające na różnego rodzaju szaradach, zagadkach, a przestrzeń miejska jest traktowana jako pole rywalizacji. Oczywiście zawsze jest ryzyko porażki (podobnie jak grając w Chińczyka czy Scrabble). W Miasto Stereo mamy do wykonania 20 zadań. Po pierwsze musimy znaleźć 20 radioodbiorników emitujących sygnał radiowy, po drugie trzeba odsłuchać zagadki, które są emitowane przez te transmitery, no i po trzecie zebrać te punkty i zrobić to w jak najkrótszym czasie. I wtedy, tak, można tę grę wygrać, ale nie doliczamy się dwóch czy trzech wygranych. Tak naprawdę każdy, który skończy tę grę w określonym czasie może czuć się zwycięzcą.

OLA MROZOWSKA: Czyli najprościej podsumowując to, co powiedziałaś, można powiedzieć, że gra miejska jest to forma rozrywki, do której wykorzystywana jest przestrzeń miejska.

Jak rodzi się na muzyczną odmianę gry miejskiej i dlaczego rozgrywa się ona właśnie w takich dzielnicach jak Służew i Ursynów?

O.T.: Inspiratorem tej gry był Janek Topolski, redaktor naczelny Muzykoteki Szkolnej, który zwrócił nam uwagę, że Służew i Ursynów jest zagłębiem muzycznych ulic, nie tylko takich banalnych jak np. Bacha czy Mozarta, które możemy znaleźć w wielu innych miastach Polski, ale też Koncertowa, Nutki, Okaryny, Batuty, Wiolinowa, Smyczkowa. Więc są to naprawdę bardzo muzyczne ulice. Na ulicy Wałbrzyskiej (nazwa wydawałoby się w ogóle niemuzyczna) jest siedziba Narodowego Instytutu Audiowizualnego, wydawcy Muzykoteki Szkolnej. I wszystko układa się w jedną całość.

Kto może wziąć udział w grze Miasto Stereo?

O.M.: W grze może wziąć udział każdy. Wystarczy zjawić się 26 lub 27 września w siedzibie Narodowego Instytutu Audiowizualnego, gdzie będzie można pobrać mapę i kartę gry.  Warto mieć ze sobą radio lub telefon komórkowy, koniecznie ze słuchawkami, z dostępną funkcją słuchania radia.  Będziemy  dysponowali ograniczoną ilością radioodbiorników i słuchawek dla uczestników gry miejskiej do wypożyczenia, dlatego zachęcamy do przyjścia z własnym telefonem komórkowym i słuchawkami bądź małym radyjkiem.

Czym się zajmujecie na co dzień? Co w swojej pracy lubicie najbardziej i który projekt najlepiej wspominacie?

O.M.: Nazwa Dwie Ole wskazywałaby , że działamy tylko we dwie, ale tak naprawdę jest to pracownia, której jesteśmy założycielkami. Skupiamy wokół siebie projektantów, animatorów, grafików, społeczników i razem tworzymy projekty z obszaru animacji kulturalnej i zmiany społecznej, a także innowacyjnej edukacji o dziedzictwie kulturowym i tworzymy projekty edukacyjno-animacyjne. Przede wszystkim staramy się pokazać, że zmianę społeczną i edukację można realizować nie tylko w szkole podczas tradycyjnych form nauczania, ale też poprzez działanie i zabawę.

O.T.: Jednym z naszych ulubionych projektów jest Oliwa Ożywa. Otrzymałyśmy zaproszenie od Stowarzyszenia Akukusztuka, organizatora festiwalu Parkowanie, do stworzenia projektu zmiany społecznej. Festiwal Parkowanie odbywa się w Gdańsku w dzielnicy Oliwa, w parku Oliwskim. W projekcie zajęliśmy się nieużytkiem miejskim, a właściwie ludźmi, którzy mieszkali wokół tego nieużytku. Zaangażowaliśmy mieszkańców dwóch ulic – Orkana i Grottgera – do wspólnej zmiany przestrzeni, w której żyją. Teraz te projekty nazywają się placemaking  czyli tworzenie miejsc z ich użytkownikami. W trakcie kilkumiesięcznego projekty zaangażowałyśmy sąsiadów do zmiany otoczenia – nielegalnego parkingu i składowiska odpadów. Teraz jest to piękny ogród społeczny. Hasła takie jak ogrodnictwo miejskie czy placemaking zaczynają wchodzić już do słownika animatora kulturalnego, kilka lat temu były jeszcze dosyć nowe.

O.M.: Oprócz tego, że lubimy w naszej pracy to, że nasze projekty są bardzo różnorodne i pracujemy z ludźmi w różnym wieku.

O.T.: Są to projekty, które nie są stricte ekonomicznymi projektami, nie mają jakiegoś jasno wyznaczonego celu i określonego efektu. Chodzi w nich bardziej o proces, o to jak ludzie się zmieniają i jak zmienia się nasze otoczenie. Nie działamy efemerycznie, tylko staramy się budować relacje z naszymi odbiorcami, staramy się w jakiś sposób do nich dotrzeć. Jest nam bardzo przyjemnie, że widzimy dzieci, które zaczynały jako maluchy, a teraz są już nastolatkami i teraz nie chcą już do nas przychodzić, bo wyrosły z tego. My też w jakiś sposób dorastamy, bo projektujemy procesy, usługi  również z dorosłymi odbiorcami.  Niezależnie od wieku osób, z którymi pracujemy, staramy się, żeby  ludzie byli bardziej świadomi, aktywni i zaczęli decydować o swoim losie, swojej przestrzeni. Są już takie wspólnoty, z którymi się świetnie współpracowało, ale które nas nie potrzebują, co jest trochę smutne. Są już na tyle zaangażowane w swoje własne działania.

Jest  to wasz pierwszy projekt w Warszawie. Jakie miałyście wrażenia po konfrontacji mapy z rzeczywistością?

O.M.: Ja przede wszystkim jestem osobą, która nie ma w ogóle orientacji w terenie. Dla mnie to było duże utrudnienie.

O.T.: Tutaj Googlemaps nie pokazują wcale takich ulic jak Nutki czy Pięciolinii. Potem próba przeniesienia ich na mapę okazała się bardzo trudna. Więc było to co najmniej kilka spacerów. Ale za każdym razem jak tam przyjeżdżałyśmy, podobało nam się coraz bardziej. Przeważnie robimy gry miejskie w historycznych częściach miasta lub też robimy gry dotyczące konkretnej wystawy czy konkretnego wydarzenia. Tworząc taką grę miejską mamy pewne konkretne treści, które chcemy przekazać. Tutaj była trudność polegająca na tym, że te treści tak naprawdę musiałyśmy same wymyślić, przypasować do miejsca, gdyż ono ich nie zawierało. Nadajemy kontekst temu miejscu i same tworzymy tę historię, jest fantastyczne. Co ciekawe, gra miejska w ogóle nie zaistnieje fizycznie. Wszystko będzie się unosiło w powietrzu w postaci sygnału radiowego.

W sierpniu prowadziłyście dwa spacery dźwiękowe z uczestnikami warsztatów Muzykoteki Szkolnej jako wstępne rozpoznanie terenu przed Miastem Stereo. Jak się udały i czy zmieniły coś w waszych planach?

O.T.: Trochę potraktowałyśmy je jako sprawdzian przed grą miejską. Przede wszystkim były one weryfikacją odległości. Wszyscy lubimy spacerować, ale wiadomo, że kiedy mamy chodzić zbyt długo, to nagle zaczyna się to robić trudne. Spacery pomogły na zweryfikowanie czasu, jaki potrzebujemy na grę miejską. Najszybszym i najbardziej sprawnym osobom, które potrafią czytać mapę przejście Miasta Stereo zajmie około 2 godzin, ale szacujemy, że przeciętnie zajmie to około 3 godzin.

Czego niespodziewanego dowiedziałyście się przygotowując Miasto Stereo?

O.M.: Dowiedziałam się o zasobach muzycznych Muzykoteki Szkolnej i jeśli chodzi o wiedzę, to dla osoby, która się nie zna, może znaleźć odpowiedź na każde pytanie dotyczące muzyki. Osoba, która się zna, też dla niej jest bardzo dużo, również dla nauczycieli, którzy dostaną scenariusze zajęć, więc dowiedziałam się bardzo dużo o muzyce, choć nie jestem muzyczna

O.T.: Portal ma świetnie zaprojektowane lekcje dotyczące nut. Prowadzą one dosłownie po pięciolinii – dźwięk po dźwięku, krzyżyk po krzyżyku. Jesteśmy w stanie przejść przez ten proces, jest on fajnie pokazany, dobrze zaanimowany i naprawdę przekonujemy się, że nauczycielem muzyki można być bez gotowych scenariuszy, bo tam można znaleźć wszystko.

Czas: 26.09, godz. 12-18 i 27.09, godz. 10-16
Miejsce: Warszawa, Narodowy Instytut Audiowizualny, Wałbrzyska 3/5

Więcej o projekcie Miasto Stereo TUTAJ.

drukuj pdf

zobacz również:

Klasyka w kinie #3: Penderecki grozy +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Lęki ludzkich dzieci, czyli o wykorzystaniu muzyki Krzysztofa Pendereckiego w filmach

Awangarda w muzyce polskiej +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Ile lat ma polska awangarda muzyczna? Co w muzyce polskiej XX i XXI wieku było i jest awangardą? Odpowiedzi nie zawsze są oczywiste

Klasyka w kinie #2: Pasje i preludia chorałowe Bacha +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

Czemu niektóre utwory muzyki klasycznej są tak chętnie wykorzystywane w filmach? Jakich sensów i znaczeń mogą one nabrać? Zastanawia się Jan Topolski

Klasyka w kinie #1: Piąty i Siódma Beethovena +dodaj do schowka
Wiecej o muzyce

W nowym cyklu tekstów Jan Topolski zastanawia się, czemu niektóre utwory muzyki klasycznej są tak chętnie wykorzystywane w kinie, a także jakich sensów i znaczeń mogą one nabrać